koncertowa porażka

dnia pańskiego 22 czerwca obył się jakże żenujący koncert na gdańskim Placu Zebrań Ludowych. choć wart swoich 5 zł za wstęp, nawet mogłabym dać 30 złociszy polskich gdyby Ania Dąbrowska zagrała więcej utworów, więcej Mezo + Kasia Wilk i dość ciekawie zapowiadającego się zespołu ze skandynawii Sunrise Avenue. powinni darować sobie takie twory jak Baracuda, Magnetic i Magnus (bo to nawet wstyd się przyznać, że byłam na ich występie), Kombi tylko z racji tego, że dość długo są na polskiej scenie. ale przyznaje, że dla każdego musi być coś ciekawego. mnie fascynowała reakcja publiczności na bardzo głęboki i z pewnością ukrywający jakąś ponadczasową mądrość tekst “put your ass up in the air”. ręce, nogi i wszystkie inne członki opadają a serce przestaje bić z przerażenia. nawet nie wiem jak to trafnie skomentować bo tu po prostu brak słów.
aaa, zapomniałam dodać, że jak każdy szanujący się (bądź nie) koncert impreza rozpoczęła się z godzinnym poślizgiem. i początkowo nieudolnym zagrzewaniem prowadzących.
fascynujące są takie zbiorowe spędy, jak słowo daję.


About this entry